Blog Ogródek Marysieńki
Wednesday, 01 December 2010 02:20

Nasze wycieczki / Our Excursions

Montessori nazwała okres przedszkolny czasem "chłonnego umysłu". Oznacza to, że dziecko całym sobą, każdym zmysłem odbiera wszystkie bodźce dochodzące do niego. Uczy się zaufania lub wręcz przeciwnie , mając złe doświadczenia staje się nieufne. Zdobywa życiową wiedzę i uczy się jak żyć z ludźmi. Warto z dużym zatroskaniem i namysłem pochylić się nad dzieckiem , nauczyć tego co niezwykle ważne, by potem w życiu dorosłym żyło właściwie.
Wycieczka to niezwykle cenna forma kształcenia dziecka i nie tylko... Umożliwia bezpośredni kontakt z szeroko rozumianym otoczeniem. Jest źródłem wrażeń i spostrzeżeń niezbędnych do pracy umysłowej, tworzenia pojęć i rozwijania mowy. Często dostarcza wzorców postępowania , sprzyja kształtowaniu więzi społecznych i wyrabia wiele umiejętności przydatnych w życiu. Mimo niezaprzeczalnych walorów edukacyjnych w praktyce pedagogicznej wycieczka występuje zbyt rzadko Z całą pewnością ma na to wpływ trud nauczycielski jaki trzeba włożyć, by  ją zaplanować, zorganizować i zrealizować,  bowiem w edukacji dziecka nic nie powinno być przypadkowe.
W Ośrodku Edukacyjnym Montessori przywiązujemy szczególną wagę do wycieczek. Dzieci bardzo je lubią. Zasadą jest, że trzy razy w tygodniu  w czasie do tego przeznaczonym udajemy się poza teren przedszkola. Pozostałe dwa dni spędzamy w ogródku na świeżym powietrzu. Z reguły raz w tygodniu realizujemy wycieczkę dydaktyczną a dwa razy w tygodniu udajemy się na spacer. Dbamy o równowagę i harmonijny rozwój dziecka. Jest to niezmiernie ważne. Montessori ujęła to jednym trafnym zdaniem: "Sprawdzianem poprawności edukacji jest szczęście dziecka".
We wrześniu i październiku spacerowaliśmy po okolicy. Szliśmy śladami historii ...Zatrzymywaliśmy się przed tablicami, które przypominały bolesne czasy naszego miasta. Z dziećmi można i trzeba rozmawiać o ważnych sprawach.To nieprawda, że są za małe i że nie zrozumieją, że to za wcześnie, że na naukę czas jeszcze przyjdzie...Nie chodzi też o to, aby dzieci wszystko zapamiętały i potrafiły powtórzyć. Najważniejsze są przeżycia, doświadczenia, radość, wspólnie spędzony czas...Dzieci tym wszystkim" nasiąkną jak gąbka" i będą z tego czerpać przez całe życie...bo "jakość bycia z drugim człowiekiem jest znacznie ważniejsza niż ilość i jakość przedmiotów nas otaczających." Dzieci to doskonale rozumieją i bardzo im zależy właśnie na tej jakości.
Niezwykle ciekawą wycieczką był ...spacer do króla. Szliśmy ulicą Agrykoli do Pomnika Jana III Sobieskiego.Najpierw w przedszkolu korzystając z komputera odszukaliśmy zdjęcie pomnika w dużym formacie.Potem omówiliśmy zasady bezpiecznego poruszania się po ulicy i w drogę...
.
Nasze wycieczki
Dzieci przyglądały się ulicy,  innej niż wszystkie, które do tej pory oglądaliśmy.Rozmawialiśmy o tym, że zaprojektował ją architekt - pan Agrykola.Oglądaliśmy gazowe latarnie, które właśnie w tym miejscu stanęły po raz pierwszy w Warszawie. Rozmawialiśmy o tym ile to pasków  (oś liczbowa) trzeba ułożyć w przedszkolu, aby było 150 lat. Dzieci oglądały tablicę upamiętniającą to wydarzenie.
Nasze wycieczki

Nasze wycieczki
Idąc spacerkiem w dół ulicy zobaczyliśmy oznakowane drzewo. Były namalowane  pasy w kolorze niebieskim i czerwonym oraz rysunek roweru.I znów okazja do rozmowy o trasie rowerowej.Opowiadałam także , że gdy byłam przedszkolakiem na Agrykoli zimą był tor saneczkowy i dużo radości dla dzieci.
Doszliśmy do pomnika.Oglądaliśmy kaczki krzyżówki i rozmawialiśmy o tym , dlaczego mają różne piórka. Kaczki w brązowych barwach a kaczorki  kolorowe.W drodze powrotnej rozmawialiśmy o tym, jak to kiedyś było, gdy wszyscy ważni ludzie spotykali się w królewskich łazienkach  a bycie czystym to była niezwykle ważna sprawa.

 

Nasze wycieczki
Ciekawe doświadczenia dzieci zdobyły podczas wizyty w Straży Pożarnej. Gucio, marzy o tym , aby zostać strażakiem komendantem. Dzieci oglądały sprzęt gaśniczy, wozy strażackie, próbę świateł. Mogły zobaczyć w jaki sposób przyjmuje się zgłoszenia o pożarze lub innym niebezpieczeństwie.
Kolejną wycieczką z cyklu : "Poznajemy rożne zawody" była wizyta w pobliskiej piekarni. Dzieci same wybrały i  kupiły bułeczki, które smakowały , jak nigdy dotąd.
Nasze wycieczki

Nasze wycieczki
Wybraliśmy się też na pocztę. Kupiliśmy kartki pocztowe, znaczki, widokówki. Wojtuś wybrał widokówkę z konikiem."Wyślę do dziadka, ucieszy się." - powiedział. Theo kupił widokówkę z kwiatami.Najbardziej podobały się chłopcu tulipany.Postanowił, że da mamie. Helenka i Staś wybrali kartkę z pieskami. W drodze powrotnej poszliśmy do metra zakupić bilety autobusowe w automacie, ponieważ niedługo pojedziemy do teatru obejrzeć przedstawienie pt." Kopciuszek".Dzieci same wrzucały monety, obserwowały jakie czynności należy wykonać, aby został wydrukowany właściwy bilet.
Nasze wycieczki

Nasze wycieczki

Nasze wycieczki

Mama Helenki poleciała samolotem do Francji , razem z tatą i małą Kalinką. Była to dobra sposobność do wspólnej rozmowy na temat tego kraju w ramach zajęć Klubu Podróżnika. Także dziewczynce lżej było rozstać się z bliskimi osobami. Po powrocie będzie o czym opowiadać.
Tytuł dzisiejszych zajęć to - Moda , sztuka i dobra kuchnia i on stał się początkiem rozmowy. Dzieci mówiły jakie lubią potrawy, co gotuje Mama, co oznacza słowo "dobra " kuchnia. Oglądaliśmy ilustracje różnych potraw i doszliśmy do wniosku , że dla każdego dobra kuchnia może oznaczać co innego.Wojtuś powiedział, że zawsze trzeba umyć ręce przed gotowaniem i że on najbardziej lubi kotleciki," mniam, mniam" i głaskał się po brzuszku. W czasie zajęć zawsze pracujemy z globusem i mapą. Dzieci uświadamiają sobie, że Ziemia jest kulą, że na świecie żyją różni ludzie, często zupełnie odmienni od nas. Jest to bardzo ważne.
Oglądaliśmy kontur państwa, porównywaliśmy z kształtem Polski. Mówiliśmy na temat środków transportu jakimi można dostać się do Francji. Helenka powiedziała, że Mama poleciała samolotem. Udawaliśmy samolot i wspólnie ruszyliśmy w podróż." Gdy do Francji na wycieczkę właśnie się wybierasz (oryginalny tekst : kiedyś może się wybierzesz), to pamiętaj, że jest ważne jak w tym kraju się ubierzesz. Centrum mody to jest przecież, projektantów żywioł wszelki, spodnie, bluzki, kapelusze, paski, czapki i sukienki."
Oglądaliśmy swoje ubrania. Helenka pokazała swoje dziergane kubraczki i bransoletkę, którą na ten czas pożyczyła od Mamy.Wojtuś i Staś pokazywali spodnie mówiąc -"  też są ładne". Rozłożyliśmy przygotowane ilustracje charakterystyczne dla Francji(książka" Nasza Europa" Teresa Duralska - Macheta) Zastanawialiśmy się co to znaczy zabytek. Powiedziałam dzieciom, że dzisiaj idziemy na wycieczkę i będziemy mogli zobaczyć pomnik, który też jest zabytkiem. Następnie oglądaliśmy flagę Francji. Helenka zwróciła uwagę, że ma inne paski niż flaga Polska. Wojtuś dodał, że ma też niebieski kolor. Ustaliliśmy jakie kolory mają obydwie flagi, w czym są podobne i czym różnią się. Przeczytaliśmy opowiadanie o Francji. Rozmawialiśmy o tym, że Francuzi jedzą inne przysmaki niż Polacy...

i poszliśmy malować wieżę Eiffla. Dzieci były bardzo zaciekawione a Helenka powiedziała, że nie jest jej smutno, bo też była na wycieczce we Francji i opowie Mamie o niej. Na zakończenie zajęć odszukaliśmy w internecie pomnik króla - Jana III Sobieskiego, bo właśnie tam udawaliśmy się na wycieczkę, aby zobaczyć zabytek. Przedszkolaki szybko ubrały się i ruszyliśmy w drogę...

Thursday, 18 November 2010 00:08

Mili Goście w naszym przedszkolu

12 listopada odwiedziły nas Panie Nauczycielki z przedszkola BEDEHUSBARNEHAGEN w Norwegii. Celem wizyty była wymiana doświadczeń i nawiązanie przyjacielskich, zawodowych  kontaktów. Z tej okazji przygotowaliśmy program artystyczny, który obejmował : uroczyste powitanie Gości, spacer po przedszkolu, w którym z radością uczestniczyły dzieci, program  muzyczno - ruchowy w języku polskim, słodki poczęstunek i wręczenie upominków przygotowanych przez dzieci oraz zajęcia języka hiszpańskiego.
Na uroczystości obecni byli także Rodzice naszych przedszkolaków. Wszystkim dopisywał humor, dzieci nie odczuwały żadnej tremy i swobodnie zaprezentowały się.
 
Najpierw zaśpiewaliśmy "Mariackie hejnały". Jest to barwna piosenka, bardzo lubiana przez dzieci. Tym razem Lajkonikiem był Staś, który dumnie nosił krakowski otok z piórami i szybko nauczył się tekstu.
" Hej na krakowskim rynku, kręcą się górale, kręcą się górale. Sprzedają serdaki, kupują korale... Lajkoniku laj, laj poprzez cały kraj, kraj..."- rozbrzmiewało w przedszkolu.
Doświadczony przedszkolak, Gucio zgodził się odstąpić chłopcu  swoją wcześniejszą  rolę. Potem śpiewaliśmy tekst piosenki " Poznajmy się", którą zawsze śpiewamy pierwszego dnia  nowego tygodnia w przedszkolu a także prezentujemy na powitanie.
" Poznajmy się, poznajmy się i Ty i Ja i On. Poznajmy się, poznajmy się,  tu wszyscy bliscy są"..Program ułożony był tak, by po szybkiej melodii można było odpocząć przy wolniejszym nagraniu. Przecież musieliśmy kondycyjnie wytrzymać cały spektakl artystyczny, a był on bogaty. Następnie śpiewaliśmy piosenkę o kolorach -"Kolorowy taniec- połamaniec" .Dzieci wyszukiwały w sali różne rzeczy w kolorach podawanych w piosence.Nasi Goście pracują także z polskimi dziećmi a więc z przyjemnością słuchali polskiego języka. Później śpiewaliśmy piosenkę o złej pogodzie i postanowiliśmy wzorem Norwegów uważać, że nie ma złej pogody, tylko jest niewłaściwe ubranie. Na zakończenie rodzimego koncertu tańczyliśmy naszą nową piosenkę - "Wyruszamy w podróż" Hej idziemy, hej idziemy, drobny krok lecz równy jaki. Maszerują, maszerują, maszerują  przedszkolaki..."( Piosenki pochodzą z programu wychowania przedszkolnego " Z radością w świat / W kręgu zabawy" Wydawnictwa Juka).  
Zmęczyliśmy się bardzo i musieliśmy nabrać sił. Wojtuś, który niestety nie mógł tego dnia uczestniczyć w uroczystości przywiózł zrobiony wspólnie z mamą pyszny serniczek. Oprócz tego mieliśmy przygotowywane od samego rana przez nas wyśmienite babeczki i inne słodkości. Na co dzień w przedszkolu mamy ograniczenia w tej kwestii, bo choć cukier krzepi, to jemy go tylko od święta. Smakuje wtedy wybornie.Z nowymi siłami rozpoczęliśmy drugą część programu.
Najpierw opowiedzieliśmy, co umieściliśmy na pracy plastycznej - "Co warto zobaczyć w naszej Ojczyźnie..". To tak na wszelki wypadek, gdyby nasi Goście nie zdążyli zobaczyć wszystkiego, co bliskie jest naszym sercom. Potem bawiliśmy się w języku hiszpańskim. Radości było co nie miara. Nie mieliśmy żadnych problemów we wzajemnym zrozumieniu się, bo nasi Goście, tak jak i my znali język angielski i hiszpański. Myślę, że wszyscy byli usatysfakcjonowani. Nawet mała siostrzyczka Helenki, Kalinka, która smacznie spała. Żałujemy, że nie było z nami Thea i drugiego Stasia.Cieszymy się, że gościliśmy Igora, któremu się bardzo u nas podobało. Na pamiątkę spotkania otrzymaliśmy piękną książkę z norweskimi bajkami ludowymi.
goscia

Wszystkie przedszkola i dzieci, które już chodzą do szkoły, gdy idą na wycieczkę zakładają odblaskowe kamizelki. Jak myślicie dlaczego? Do czego może służyć taka kamizelka? 
Jest ona w jasnym kolorze i ma paski, które świecą, gdy padnie na nie promień światła np. samochodu. Dzięki nim dzieci są dobrze widoczne, gdy idą do parku czy szykują się na wycieczkę po mieście. 
Na zdjęciu są dzieci z miasta Bodø, które jest daleko na północy Norwegii, za kołem podbiegunowym, o którym pisałam w poprzednim liście. Zobaczcie jak pisze się nazwę tego miasta. Na końcu znajduje się litera, która wygląda jak przekreślone „o”. Nazwę tę czytamy: Budo.
Mogę Wam jeszcze powiedzieć, że Bodø to jedno z najbardziej wietrznych miast w Norwegii, ale pamiętacie to powiedzenie o pogodzie? Nie ma czegoś takiego jak zła pogoda, są tylko…! Kto dokończy?

W całej Norwegii bardzo dużo osób, dorosłych i dzieci jeździ na rowerze. W Bodø, tak jak w innych miastach Norwegii dzieci często podróżują w takich małych przyczepkach, które przymocowuje się do roweru. Właśnie taką przyczepkę z rowerem widzicie na kolejnym zdjęciu. Mama albo Tata jadą rowerem, a dziecko do przyczepki i gotowi w drogę po przygodę! 
Komu się podoba taki sposób podróżowania? Mi na pewno.

Pani Monika

Bezpieczeństwo przede wszystkim

Dzieci na peronie w mieście  Bodø.

Bezpieczeństwo przede wszystkim

Pociąg, na który patrzą dzieci jedzie na południe Norwegii - do Trondheim. Taka podóż pociągiem trwa prawie 10 godzin.

Bezpieczeństwo przede wszystkim

Oto rower z "przyczepką"

Thursday, 04 November 2010 22:23

List do dzieci, pozdrowienia z Norwegii.

Norge – tak dzieci w Norwegii nazywają swój kraj. Leży on w północnej części Europy, częściowo za kołem podbiegunowym, gdzie przez część roku przez cały czas jest noc, mówimy wtedy o nocy polarnej. Dlaczego jest wtedy noc? Ponieważ Słońce jest poniżej horyzontu i nie możemy go zobaczyć. Dzieci na północy Norwegii na pewno znają to zjawisko. Jednak w czasie nocy polarnej nie jest aż tak ciemno jak mogłoby się nam wydawać. Dlaczego? Wszystko dzięki Księżycowi, który świeci bardzo jasno.

Norwegia kryje w sobie wiele pięknych miejsc. Gdybyście spytali Norwegów, co jest najbardziej charakterystyczne w przyrodzie, na pewno odpowiedzieliby, że fiordy. Zatem czym jest owy fiord? Słowo to pochodzi właśnie z języka norweskiego: FJORD i oznacza rodzaj zatoki, czyli części morza, która „wgryza się” głęboko w ląd. Fiord może być prawie tak długi jak droga z Warszawy do Krakowa. Jak najlepiej przemieszczać się po fiordzie? Skoro jest tak woda to na pewno statkiem, mniejszy czy większy zabierze nas z jednego brzegu na drugi. Z wody wyrastają piękne i strome góry. Dzieci z przedszkoli norweskich czasem wybierają się na wycieczkę, żeby wejść na którąś z gór. Na pewno są zmęczone, ale gdy dotrą na sam szczyt, uśmiech od ucha do ucha gości na ich twarzach. Trzeba się tylko ciepło ubrać! Żeby ani wiatr, ani deszcz nie przeszkadzał w oglądaniu widoków i przeskakiwaniu przez kolejne kamienie.

Wiecie, jest takie powiedzenie, które zna na pewno każdy przedszkolak w Norwegii:

„Nie ma czegoś takiego jak zła pogoda, są tylko złe ubrania.”

Zatem ubierzcie się ciepło i ruszajcie na spacer z uśmiechem razem z Paniami, które również się do Was pięknie uśmiechną.

Pani Monika

Oto kilka zdjęć z północy Norwegii - Lofotów (wysp nad Morzem Norweskim).

List do dzieci, pozdrowienia z Norwegii.

Lofoty, w dole widoczna miejscowość Å (czyt. Oa)

List do dzieci, pozdrowienia z Norwegii.

 

 

List do dzieci, pozdrowienia z Norwegii.

 

 

List do dzieci, pozdrowienia z Norwegii.

 

List do dzieci, pozdrowienia z Norwegii.

Morze Norweskie

List do dzieci, pozdrowienia z Norwegii.

Kto widzi na tym zdjęciu most?

List do dzieci, pozdrowienia z Norwegii.

 

Zielona wyspa - Irlandia

Klub Podróżnika to zajęcia geograficzne, które cieszą się dużym powodzeniem wśród dzieci.Pracujemy wtedy z mapą, globusem, poznajemy inne kraje, ich kulturę, zabytki, ludzi tam żyjących.Często towarzyszą nam opowiadania Pana Grzegorza Kasdepke "Z piaskownicy w świat"To bardzo kształcące przeżycia dla przedszkolaka i nie tylko...

Dzisiaj mówiliśmy o Irlandii.Celowo wybrałam ten temat, aby z jednej strony dać dzieciom radość z robienia dyniowego ludzika, a z drugiej strony nie zastępować naszego wielkiego święta Wszystkich Świętych - świętem Halloween.
Najpierw przygotowaliśmy otoczenie. Dzieci rozłożyły dywaniki, przyniosły z sali ruchowej sztalugę, na której oparliśmy mapę. W książce z naszymi opowiadaniami odszukały opowiadanie o Wielkiej Brytanii, przydźwigały dynię, która była bardzo urokliwa. Dynię kupił Gucio i myślę, że wybrał najpiękniejszą w całym warzywniaku.
Patrzyłam, jak dzieci ją dotykały, przechylały, wąchały, głaskały i jasne było dla mnie dlaczego Montessori, tak wielką wagę przywiązywała do doświadczeń sensorycznych dziecka, ba , nazywała rękę narzędziem umysłu.
Kiedy już dzieci nacieszyły się dynią i miały ochotę posiedzieć w skupieniu, opowiedziałam o Irlandii.
"Jaki kraj to, gdzie len rośnie, gdzie hoduje się zwierzęta? Zwany wyspą jest zieloną, niech to każdy zapamięta. O Irlandii jest tu mowa, gdzie chochlików pełne lasy. Kraj to dziwny, tajemniczy, miał też swoje trudne czasy. Tu wierzono w czarownice, co uroki w krąg rzucały. Dziś już pewnie w nie nie wierzą, lecz legendy pozostały. Jest też księga bardzo znana, gdzie na całym świecie ludzie chcą się znaleźć i rekordy różne biją w wielkim trudzie. Słynna księga to Guinessa, Irlandczyka z pomysłami. Jeśli macie jakiś talent, to znajdziecie się w niej sami."(tekst z pracy zbiorowej pod redakcją Joanny Domagały" Podróże po krajach...)
Dzieci miały różne pomysły do zapisania w tej zacnej księdze...Odszukaliśmy na mapie Irlandię, porozmawialiśmy o dyni i zwyczajach z nią związanych, podzieliliśmy wyraz - Irlandia na sylaby, mówiąc raz cicho, to znów głośno, następnie śpiewając i mówiąc szeptem. Potem skakaliśmy tyle razy, ile ma zdanie : Irlandia jest zieloną wyspą. Przypomnieliśmy jeszcze sobie opowiadanie o Wielkiej Brytanii. Dzieci inicjowały ruchem "akcesoria" tego kraju: parasol, wyspy, piłkę nożną, kapelusz, koronę, piętrowy autobus, picie herbaty i spódniczki dla panów. Odłożyliśmy wszystko na miejsce i poszliśmy robić dyniowego ludzika. Dzieci przyglądały się, jak najpierw odkroiłam górną część. To będzie czapeczka- ustaliliśmy. Potem kładliśmy miąższ na przygotowane tacki. Każde dziecko miało swoją, mogło więc wąchać, sprawdzać jaki jest, polizać, spróbować. Następnie wybieraliśmy pestki. Przygotowaliśmy do suszenia.Wykorzystamy je do liczenia, przesypywania i do prac plastycznych. Teraz zaczynała się część najważniejsza : Rozmowa dzieci na temat, jak ten ludzik a właściwie jego buzia ma wyglądać!!!Pani Fabia posiłkowała się różnymi wzorami i decyzja zapadła.Każdy najpierw narysował buźkę na papierze a potem każdy przedszkolak miał swój udział w tworzeniu dyniowej buźki.Włożyliśmy lampki, zasłoniliśmy szczelnie zasłony w sali ruchowej i zabawie nie było końca. Potem tylko "chwila" w naszym ogródku, obiadek i do jutra.A jutro będą zajęcia sportowe i zabawa rodem z Irlandii - zjadanie bez pomocy rąk wiszących na nitkach ciasteczek i owoców.Zapraszamy...

 

Zielona wyspa - Irlandia

 

 

 

Zielona wyspa - Irlandia

 

 

Zielona wyspa - Irlandia
Zielona wyspa - Irlandia

 

Zielona wyspa - Irlandia
Monday, 25 October 2010 22:25

Wycieczka do Łazienek Królewskich


Gucio, który był dzisiaj nieobecny, opowiadał nam w zeszłym tygodniu o swojej ostatniej wędrówce z Rodzicami i Tytusem do Łazienek Królewskich. Postanowiliśmy wyruszyć Jego szlakiem. Dla dzieci, które niedawno dołączyły do naszej grupy było to duże wyzwanie.
Trasę w kierunku Parku Ujazdowskiego dzieci dobrze już znały. Odpoczęły na ławeczce - naszej ławeczce, gdzie latem często przysiadaliśmy w drodze do parku. Zwróciły uwagę, że fontanna na Placu na Rozdrożu jest już nieczynna. Zastanawiały się: dlaczego, padały różne odpowiedzi - jest zimno, zepsuła się, pan nie uruchomił. Wojtuś zauważył na środku usypane kamienie, powiedział, że jest głęboko, nie można wchodzić, Staś zauważył, że na Polach możemy wchodzić, gdy nie ma wody, bo jest płytko.
Przejścia podziemne bardzo intrygowały przedszkolaków, spędziliśmy tam trochę czasu. Dzieci rozpoznały cukierenkę, w której czasami kupujemy pudrowe cukierki do ssania. Udaliśmy się w przeciwną stronę niż do Parku Ujazdowskiego. Natychmiast musieliśmy się zatrzymać, bo ruch uliczny Trasy Łazienkowskiej zafascynował chłopców. Poszliśmy dalej, lecz znów zatrzymaliśmy się - oglądaliśmy murek z kamieni, ogromny głaz i zjazd ulicą Agrykoli. Udaliśmy się dalej, dzieci zbierały liście, patrzyły na wystawę plakatów z roślinami."To takie duże karty, jak my mamy"- powiedział Staś. Dzieci zwróciły uwagę na piktogramy umieszczone na bramie, ich znaczenie odczytywały na wyrywki. Znaków był więcej niż przy furtce na plac zabaw, więcej niż przy bramie do Parku Ujazdowskiego ale dzieci poradziły sobie.
Weszliśmy do Łazienek. Powitała nas ściana "zieleni" w jesiennych barwach. Podeszliśmy do Pomnika Henryka Sienkiewicza, zrobiliśmy zdjęcia, potem usiedliśmy na ławce na wprost Pomnika Fryderyka Chopina. Po obserwacji udaliśmy się w drogę powrotną. Dzieci zwróciły uwagę na plakat z rysunkiem fortepianu. Mama Ignasia opowiedziała o koncertach, które odbywają się w tym miejscu. Poszliśmy w stronę pasów. Wojtuś mówił o ścieżce rowerowej, Staś zauważył pomnik, był to Pomnik Józefa Piłsudskiego." Światło zielone zaprasza nas na drugą stronę"-powiedział Ignaś.

Potem rozmawiałam z dziećmi, że zaraz podejdziemy do księgarni, w której mieszka kot. Szczególnie latem lub wieczorami można go zobaczyć wylegującego się w witrynie sklepu. Kotka tym razem nie było, przeczytaliśmy informację skierowaną do dzieci.
Pokazałam Rogatki na Placu Unii-"to takie małe domki,kiedyś były bardzo ważne". Potem szliśmy obok Straży Pożarnej,rozmawialiśmy o tym,że przyjdziemy zobaczyć wozy strażackie, spotkamy strażaków i zapytamy jak można zostać komendantem. Cały czas dzieci interesowały się tym, co je otacza. Przeszliśmy obok piekarni i z bliska widzieliśmy Zebrę Tower. Wtedy wszyscy ucieszyliśmy się ,że już blisko jest nasze przedszkole. Wojtuś wołał-"Hura!Hura!"
Myślałam,jak wiele tracą dzieci,które w przedszkolu spędzają czas głównie na wybiegu,jak wiele rozumieją,zauważają przedszkolaki,jeżeli doświadczają świata.Montessori była wspaniałym pedagogiem.
Guciu, dziękujemy za Twój pomysł, był wspaniały.Do zobaczenia jutro. Wszystko Ci opowiemy a Ty będziesz nas uczył skakać na dużej piłce. Pamiętasz, pisałeś w SMS-ie, jak byłeś chory.

Friday, 01 October 2010 09:44

2010 Październik / October 2010

- W czasie październikowych wycieczek dzieci poznają różne zawody. Będziemy obserwować prace ogrodnicze związane z nową porą roku – jesienią. Wybierzemy się także z wizytą do straży pożarnej, następnie na pocztę oraz odwiedzimy pobliską piekarnię.

- 20 października odbędzie się w przedszkolu spotkanie z Rodzicami, którego tematem będzie omówienie postępów dzieci. Będziemy również rozmawiać o planach na przyszłość

Page 17 of 17

NOTE! This site uses cookies and similar technologies.

If you not change browser settings, you agree to it. Learn more

I understood