Blog Ogródek Marysieńki
Thursday, 28 April 2011 07:48

Wycieczka do Teatru "Baj"

Tuż przed Świętami Wielkanocnymi wybraliśmy się na wycieczkę do Teatru "Baj" na przedstawienie pt.: "Zaczarowane nożyczki". Zanim jednak dotarliśmy na ul. Jagiellońską, gdzie mieści się teatr, przebyliśmy pełną ciakwaych wydarzeń drogę od przedszkola na Pragę.

Sama jazda tramwajem jest dla dzieci interesująca. Wyglądając za okno rozpoznają miejsca, w których kiedyś były razem z Rodzicami czy Dziadkami. Największe emocje budził przejazd tunelem Tracy W-Z. Dzieci w trakcie drogi obserwowały ulice, Starówkę z Kolumną Zygmunta, dalej Wisłę aż do przystanku, który pewnie wiele osób nazwie "przystankiem przy misiach". Zanim jednak sprawdziliśmy czy niedźwiedzie wyszły z ukrycia wybraliśmy się na krótki spacer po pobliskim parku. Spotkaliśmy tam rudą wiewiórkę, bardzo ciekawską, która bardzo szyko w podskokach podbiegła do dzieci. Przez chwilę nam potowarzyszyła, aby po chwili z orzechem w pyszczku skoczyć na pobliskie drzewo.

baj_1

baj_2

baj_3

Radośni ze spotkania, skierowaliśmy się w stronę wybiegu dla niedźwiedzi brunatnych. Okazało się, że jeden miś, drzemał sobie korzystając z prawdziwie wiosennych promieni słońca.

baj_4

Następnym miejscem, w którym przystanęliśmy był Pomnik Kapeli Praskiej. Owa Kapela zagrała nam dwa utwory, co było dla dzieci świetną okazją do zabawy wśród mosiężnych postaci.

baj_5

Gdy muzyka ustała, oznaczało to, że czas już zmierzać do teatru. Każde z dzieci otrzymało swój bilet wstępu. Przedszkolaki okazały je przy wejściu do sali i zajęły miejsca w pierwszym rzędzie. Widownia dopisała. Na sali było wiele małych i trochę większych buziek czekających na podniesienie kurtyny.

Przedstawienie opowiada historię dalekowschodniego chłopca Liu, który mieszka wraz z zapracowanymi, ale ogromnie go kochającymi rodzicami. Liu chciałby robić jedynie to, na co ma ochotę. Pewnego dnia łowi rybkę, która może mu to marzenie spełnić. Czy jednak wystarczy mieć wspaniałe zabawki, by się dobrze bawić. Gdy nie ma się z kim bawić, nawet piękny konik na biegunach nie będzie cieszył. Do takiego wniosku dochodzi Liu i ku swej wielkiej radości powraca do swoich rodziców.

Dzieci z wielkim zaciekawieniem oglądały przedstawienie. Historia jest pokazana w bardzo plastyczny sposób. Piękne dekoracje, teatr cieni i inne efekty świetlne nadają całości delikatny i wyjątkowy charakter.

Z pewnością jeszcze odwiedzimy Teatr „Baj”, aby przeżyć kolejną przygodę.

baj_6

baj_7

baj_8

W czwartek 17. marca wybraliśmy się na wycieczkę na Stare Miasto. Dzieci były bardzo przejęte i do przedszkola przyszły z nastawieniem na ciekawy dzień. Po zajęciach językowych rozpoczęliśmy naszą przygodę. Przygotowaliśmy się na wycieczkę i pojechaliśmy metrem do stacji Ratusz Arsenał. Dzieci bardzo spokojnie zachowywały się w metrze. Słuchaliśmy nazw stacji i czekaliśmy na naszą.

metro_1

starowka_1

Po wyjściu z metra wysłaliśmy liściki do Rodziców, że wszystko w porządku i ruszyliśmy w kierunku Pomnika Monte Casino. Przystanęliśmy przy tablicy z wizerunkiem gen. Władysława Andersa. Dzieci dotykały odlewu z brązu i odczytywały nazwisko bohatera. Podeszliśmy do pomnika, dzieci usiadły sobie i słuchały, co ten pomnik upamiętnia. Uwieczniliśmy się na zdjęciach i ruszyliśmy ulicą Długą do pl. Krasińskich.

starowka_2

starowka_3

starowka_4

Przystanęliśmy przy tablicy mówiącej o kanałch, którymi w czasie Powstania Warszawskiego przechodzili powstańcy i ludność cywilna Warszawy. Dzieci popatrzyły na ulicę, gdzie między przejeżdżającymi samochodami widać było wejście do kanału.

starowka_5

Podeszliśmy też do Pomnika Powstania Warszawskiego. Widzieliśmy mamę z małym dzieckiem i powstańców wychodzących z kanałów. Popatrzyliśmy również na znak Polski Walczącej.

starowka_6

Obserwowanie policji konnej zrobiło na dzieciach duże wrażenie. Panowie i ich piękne konie zatrzymali się na chwilę, abyśmy mogli się im przyjrzeć.

starowka_19

Po drugiej stronie ulicy znajduje się Katedra Polowa Wojska Polskiego. Dzieciom bardzo się podobało śmigło tuż przed wejściem do świątyni. Weszliśmy do środka. Dzieci wiedziały, że w kościele trzeba być cichutko. Spisały się świetnie. Zapaliliśmy lampkę za dusze poległych. Dzieci oglądały ściany pełne nazwisk oraz Kaplicę Katyńską i Kaplicę Matki Boskiej Ostrobramskiej. Wyszliśmy przy kotwicy, stojącej tuż przed Katedrą.

starowka_8

starowka_9

starowka_11

Dla naszych dzielnych piechurów następnym przystankiem była kawiarenka w Fundacji „Sto Pociech” przy ulicy Freta. Przywitaliśmy się z Panem w kawiarni i każde z dzieci wyjęło ze swojego plecaczka śniadanko. Dzieci wybrały również ciasteczka, które zamówiliśmy w kawiarni. Po napełnieniu brzuszków był czas na zabawę i obejrzenie sal: kawiarnianej i sąsiedniej sali z makatką Starego Miasta – z dorożkami, kamienicami i przechodniami. Każdy znalazł dla siebie coś ciekawego: od skakania zaczynając, poprzez chowanie się pod baldachimem na zjeżdżaniu z małej zjeżdżalni kończąc.

starowka_12

Nadszedł czas pożegnania z Panem z kawiarni i przygotowania się do dalszej części wycieczki. Dzieci ciepło poubierane wyruszły w kierunku ul. Podwale i Barbakanu. Po drodze obejrzeliśmy i dosłownie dotknęliśmy całej Starówki. Niedaleko bowiem znajduje się model Starego Miasta wykonany z brązu. Dzieci obejrzały znak UNESCO, ponieważ Stare Miasto jest wpisane na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

starowka_18

Zanim dotarliśmy do Kolumny Zygmunta, minęliśmy jeszcze Pomnik Kilińskiego i zatrzymaliśmy się chwilkę przy wielkim głazie. To kamień, na którym było napisane, że w tym miejscu stał kiedyś budynek, w którym mieszkała Maria Konopnicka – poetka, którą zna wiele dzieci.

starowka_14

Na horyzoncie pojawiła się wysoka kolumna. To oznaczało, że już zbliżamy się do ostatniego przystanku w naszej podróży na Stare Miasto – do Kolumny Zygmunta. Popatrzyliśmy na Zamek Królewski i raźnym krokiem ruszyliśmy w stronę przystanku autobusowego.

starowka_15

Sama jazda autobusem również była ciekawa. Dzieci wyglądały przez okno, rozmawiały ze sobą i komentowały to, co im się podobało na zewnątrz.

starowka_16

starowka_17

Grupa dzielnych piechurów wspaniale zachowywała się na wycieczce. Dzieci z zainteresowaniem podchodziły do nowych miejsc. Powtarzały ulice i trasę, jaką przebywaliśmy. Było to dla nich ważne doświadczenie i rozemocjonowane przyszły do przedszkola na obiadek.

Wednesday, 01 December 2010 02:20

Nasze wycieczki / Our Excursions

Montessori nazwała okres przedszkolny czasem "chłonnego umysłu". Oznacza to, że dziecko całym sobą, każdym zmysłem odbiera wszystkie bodźce dochodzące do niego. Uczy się zaufania lub wręcz przeciwnie , mając złe doświadczenia staje się nieufne. Zdobywa życiową wiedzę i uczy się jak żyć z ludźmi. Warto z dużym zatroskaniem i namysłem pochylić się nad dzieckiem , nauczyć tego co niezwykle ważne, by potem w życiu dorosłym żyło właściwie.
Wycieczka to niezwykle cenna forma kształcenia dziecka i nie tylko... Umożliwia bezpośredni kontakt z szeroko rozumianym otoczeniem. Jest źródłem wrażeń i spostrzeżeń niezbędnych do pracy umysłowej, tworzenia pojęć i rozwijania mowy. Często dostarcza wzorców postępowania , sprzyja kształtowaniu więzi społecznych i wyrabia wiele umiejętności przydatnych w życiu. Mimo niezaprzeczalnych walorów edukacyjnych w praktyce pedagogicznej wycieczka występuje zbyt rzadko Z całą pewnością ma na to wpływ trud nauczycielski jaki trzeba włożyć, by  ją zaplanować, zorganizować i zrealizować,  bowiem w edukacji dziecka nic nie powinno być przypadkowe.
W Ośrodku Edukacyjnym Montessori przywiązujemy szczególną wagę do wycieczek. Dzieci bardzo je lubią. Zasadą jest, że trzy razy w tygodniu  w czasie do tego przeznaczonym udajemy się poza teren przedszkola. Pozostałe dwa dni spędzamy w ogródku na świeżym powietrzu. Z reguły raz w tygodniu realizujemy wycieczkę dydaktyczną a dwa razy w tygodniu udajemy się na spacer. Dbamy o równowagę i harmonijny rozwój dziecka. Jest to niezmiernie ważne. Montessori ujęła to jednym trafnym zdaniem: "Sprawdzianem poprawności edukacji jest szczęście dziecka".
We wrześniu i październiku spacerowaliśmy po okolicy. Szliśmy śladami historii ...Zatrzymywaliśmy się przed tablicami, które przypominały bolesne czasy naszego miasta. Z dziećmi można i trzeba rozmawiać o ważnych sprawach.To nieprawda, że są za małe i że nie zrozumieją, że to za wcześnie, że na naukę czas jeszcze przyjdzie...Nie chodzi też o to, aby dzieci wszystko zapamiętały i potrafiły powtórzyć. Najważniejsze są przeżycia, doświadczenia, radość, wspólnie spędzony czas...Dzieci tym wszystkim" nasiąkną jak gąbka" i będą z tego czerpać przez całe życie...bo "jakość bycia z drugim człowiekiem jest znacznie ważniejsza niż ilość i jakość przedmiotów nas otaczających." Dzieci to doskonale rozumieją i bardzo im zależy właśnie na tej jakości.
Niezwykle ciekawą wycieczką był ...spacer do króla. Szliśmy ulicą Agrykoli do Pomnika Jana III Sobieskiego.Najpierw w przedszkolu korzystając z komputera odszukaliśmy zdjęcie pomnika w dużym formacie.Potem omówiliśmy zasady bezpiecznego poruszania się po ulicy i w drogę...
.
Nasze wycieczki
Dzieci przyglądały się ulicy,  innej niż wszystkie, które do tej pory oglądaliśmy.Rozmawialiśmy o tym, że zaprojektował ją architekt - pan Agrykola.Oglądaliśmy gazowe latarnie, które właśnie w tym miejscu stanęły po raz pierwszy w Warszawie. Rozmawialiśmy o tym ile to pasków  (oś liczbowa) trzeba ułożyć w przedszkolu, aby było 150 lat. Dzieci oglądały tablicę upamiętniającą to wydarzenie.
Nasze wycieczki

Nasze wycieczki
Idąc spacerkiem w dół ulicy zobaczyliśmy oznakowane drzewo. Były namalowane  pasy w kolorze niebieskim i czerwonym oraz rysunek roweru.I znów okazja do rozmowy o trasie rowerowej.Opowiadałam także , że gdy byłam przedszkolakiem na Agrykoli zimą był tor saneczkowy i dużo radości dla dzieci.
Doszliśmy do pomnika.Oglądaliśmy kaczki krzyżówki i rozmawialiśmy o tym , dlaczego mają różne piórka. Kaczki w brązowych barwach a kaczorki  kolorowe.W drodze powrotnej rozmawialiśmy o tym, jak to kiedyś było, gdy wszyscy ważni ludzie spotykali się w królewskich łazienkach  a bycie czystym to była niezwykle ważna sprawa.

 

Nasze wycieczki
Ciekawe doświadczenia dzieci zdobyły podczas wizyty w Straży Pożarnej. Gucio, marzy o tym , aby zostać strażakiem komendantem. Dzieci oglądały sprzęt gaśniczy, wozy strażackie, próbę świateł. Mogły zobaczyć w jaki sposób przyjmuje się zgłoszenia o pożarze lub innym niebezpieczeństwie.
Kolejną wycieczką z cyklu : "Poznajemy rożne zawody" była wizyta w pobliskiej piekarni. Dzieci same wybrały i  kupiły bułeczki, które smakowały , jak nigdy dotąd.
Nasze wycieczki

Nasze wycieczki
Wybraliśmy się też na pocztę. Kupiliśmy kartki pocztowe, znaczki, widokówki. Wojtuś wybrał widokówkę z konikiem."Wyślę do dziadka, ucieszy się." - powiedział. Theo kupił widokówkę z kwiatami.Najbardziej podobały się chłopcu tulipany.Postanowił, że da mamie. Helenka i Staś wybrali kartkę z pieskami. W drodze powrotnej poszliśmy do metra zakupić bilety autobusowe w automacie, ponieważ niedługo pojedziemy do teatru obejrzeć przedstawienie pt." Kopciuszek".Dzieci same wrzucały monety, obserwowały jakie czynności należy wykonać, aby został wydrukowany właściwy bilet.
Nasze wycieczki

Nasze wycieczki

Nasze wycieczki
Monday, 25 October 2010 22:25

Wycieczka do Łazienek Królewskich


Gucio, który był dzisiaj nieobecny, opowiadał nam w zeszłym tygodniu o swojej ostatniej wędrówce z Rodzicami i Tytusem do Łazienek Królewskich. Postanowiliśmy wyruszyć Jego szlakiem. Dla dzieci, które niedawno dołączyły do naszej grupy było to duże wyzwanie.
Trasę w kierunku Parku Ujazdowskiego dzieci dobrze już znały. Odpoczęły na ławeczce - naszej ławeczce, gdzie latem często przysiadaliśmy w drodze do parku. Zwróciły uwagę, że fontanna na Placu na Rozdrożu jest już nieczynna. Zastanawiały się: dlaczego, padały różne odpowiedzi - jest zimno, zepsuła się, pan nie uruchomił. Wojtuś zauważył na środku usypane kamienie, powiedział, że jest głęboko, nie można wchodzić, Staś zauważył, że na Polach możemy wchodzić, gdy nie ma wody, bo jest płytko.
Przejścia podziemne bardzo intrygowały przedszkolaków, spędziliśmy tam trochę czasu. Dzieci rozpoznały cukierenkę, w której czasami kupujemy pudrowe cukierki do ssania. Udaliśmy się w przeciwną stronę niż do Parku Ujazdowskiego. Natychmiast musieliśmy się zatrzymać, bo ruch uliczny Trasy Łazienkowskiej zafascynował chłopców. Poszliśmy dalej, lecz znów zatrzymaliśmy się - oglądaliśmy murek z kamieni, ogromny głaz i zjazd ulicą Agrykoli. Udaliśmy się dalej, dzieci zbierały liście, patrzyły na wystawę plakatów z roślinami."To takie duże karty, jak my mamy"- powiedział Staś. Dzieci zwróciły uwagę na piktogramy umieszczone na bramie, ich znaczenie odczytywały na wyrywki. Znaków był więcej niż przy furtce na plac zabaw, więcej niż przy bramie do Parku Ujazdowskiego ale dzieci poradziły sobie.
Weszliśmy do Łazienek. Powitała nas ściana "zieleni" w jesiennych barwach. Podeszliśmy do Pomnika Henryka Sienkiewicza, zrobiliśmy zdjęcia, potem usiedliśmy na ławce na wprost Pomnika Fryderyka Chopina. Po obserwacji udaliśmy się w drogę powrotną. Dzieci zwróciły uwagę na plakat z rysunkiem fortepianu. Mama Ignasia opowiedziała o koncertach, które odbywają się w tym miejscu. Poszliśmy w stronę pasów. Wojtuś mówił o ścieżce rowerowej, Staś zauważył pomnik, był to Pomnik Józefa Piłsudskiego." Światło zielone zaprasza nas na drugą stronę"-powiedział Ignaś.

Potem rozmawiałam z dziećmi, że zaraz podejdziemy do księgarni, w której mieszka kot. Szczególnie latem lub wieczorami można go zobaczyć wylegującego się w witrynie sklepu. Kotka tym razem nie było, przeczytaliśmy informację skierowaną do dzieci.
Pokazałam Rogatki na Placu Unii-"to takie małe domki,kiedyś były bardzo ważne". Potem szliśmy obok Straży Pożarnej,rozmawialiśmy o tym,że przyjdziemy zobaczyć wozy strażackie, spotkamy strażaków i zapytamy jak można zostać komendantem. Cały czas dzieci interesowały się tym, co je otacza. Przeszliśmy obok piekarni i z bliska widzieliśmy Zebrę Tower. Wtedy wszyscy ucieszyliśmy się ,że już blisko jest nasze przedszkole. Wojtuś wołał-"Hura!Hura!"
Myślałam,jak wiele tracą dzieci,które w przedszkolu spędzają czas głównie na wybiegu,jak wiele rozumieją,zauważają przedszkolaki,jeżeli doświadczają świata.Montessori była wspaniałym pedagogiem.
Guciu, dziękujemy za Twój pomysł, był wspaniały.Do zobaczenia jutro. Wszystko Ci opowiemy a Ty będziesz nas uczył skakać na dużej piłce. Pamiętasz, pisałeś w SMS-ie, jak byłeś chory.

Page 5 of 5

NOTE! This site uses cookies and similar technologies.

If you not change browser settings, you agree to it. Learn more

I understood